Menu

Pewna świętej pamięci artystka powiedziała... and more art by Ewa Zarzycka

Pewna świętej pamięci artystka powiedziała...

Kilka miesięcy po spotkaniu w Skokach Zofia Rydet przyjechała do Lublina z Gliwic - by przygotowywać swą dużą wystawę w Galerii Labirynt prowadzonej przez “kultowego” kuratora wszechczasów wspaniałego świętej pamięci Andrzeja Mroczka. Montaż wystawy Zofii Rydet trwał ponad tydzień. Każdego dnia widywałam się z panią Zofią w galerii, chodziłyśmy do kawiarni, spacerowaliśmy po Lublinie. Każdy dzień przynosił coś nowego. Któregoś dnia pani Zofia odwiedziła mnie w mojej pustej jeszcze prawie zupełnie pracowni. Jednak to innego dnia padły te najważniejsze kwestie. Tuż przed otwarciem wystawy - wystawa miała być otwarta nazajutrz - pani Zofia powiedziała mi nagle: “Słuchaj naprawdę bardzo podobają mi się te twoje wystąpienia mówione. I kiedy tak ciebie słucham nabieram ochoty by też coś powiedzieć podczas wernisażu. Jak mi radzisz powiedzieć coś? Bo chcę, zamierzam, pragnę wypowiedzieć pewne ważne kwestie ale waham się.”

Na co ja odpowiedziałam pani Zofio jeżeli serce pani dyktuje, że powinna pani, że bardzo chce coś powiedzieć, to powinna pani, to niech pani w ogóle się nie zadręcza wątpliwościami tylko niech pani mówi. Na co pani Zofia Rydet odpowiedziała mi: “Bardzo chciałabym coś ważnego powiedzieć, ale mam jeden problem kiedy mówię o fotografii (a trzeba tu zaznaczyć niezwykle istotną rzecz że kiedyś Zofia Rydet mówiła fotografia znaczyło to coś bardzo ważnego - sztuka! A Jej miłość do fotografii do sztuki była ogromna!)

No więc pani Zofia Rydet powiedział: “Kiedy mówię o fotografii to łzy lecą mi z oczu, a głos więźnie mi w gardle i wtedy nie będę mogła dalej mówić i na przykład urwę w pół zdania.” Na co ja odpowiedziałam: “Pani Zofio jeżeli taka artystka jak pani urwie swą wypowiedź w “połowie zdania” to wszyscy pomyślą że tak miało być!” I wtedy pani Zofia odpowiedziała: “Może i tak, może coś w tym jest, bo jak miałam wystawę w Nowym Jorku…” i opowiedziała mi wspaniałą historię o tym jak otwierała swoją wystawę w kapciach bo zapomniała w gorączce przedwernisażowej założyć buty. I jak wszyscy myślel, że tak właśnie miało być tym bardzie,j że nie były to jakieś banalne kapcie tylko piękne, czarne aksamitne pantofle na lekkim słupku. Ale to inna opowieść.

more from Ewa Zarzycka

Perfofmance - instrukcja obsłu...

Pewna świętej pamięci artystka...

Kiedy przyjadę do Drohobycza, 2016

Ewa Zarzycka/ Preformance - in...
h = 150 cm

Ewa Zarzycka
h = 180 cm

Pages

Do you create or deal with art?

Cookies help us to provide certain features and services on our website. By using the website, you agree that we use cookies. Privacy policy